Minęły 3 dni od kiedy się nie widzieliśmy. Oczywiście Niall nie raz dzwonił do mnie, pisał, a raz nawet pojawił się pod moim domem. Wstrzymałam oddech gdy wyszedł ze swojego auta. Był ubrany w ciemne jeansy, białą bluze i białe supry. Na moje szczęście byłam sama w domu, akurat siedziałam na parapecie obserwując zachód słońca. To była moja ulubiona czynność o tej porze dnia. Widok zatapiającego się słońca daleko za horyzontem.
Zaczął dzwonić dzwonkiem. Pierwszy raz.
Drugi.
Trzeci.
Zignorowałam go. Nie dałabym rady teraz ot tak spojrzeć mu w oczy. Nie.
Po pięciu minutach dał sobie spokój. Zeszłam z parapetu, a następnie usiadłam na łóżku, na wszelki wypadek, gdyby przyszło mu do głowy spojrzenie w stronę mojego okna. Usłyszałam silnik samochodu i odetchnęłam z ulgą.
-Musze coś z tym zrobić, ignorować go do końca życia nie mogę - powiedziałam sama do siebie.
Zaczął dzwonić dzwonkiem. Pierwszy raz.
Drugi.
Trzeci.
Zignorowałam go. Nie dałabym rady teraz ot tak spojrzeć mu w oczy. Nie.
Po pięciu minutach dał sobie spokój. Zeszłam z parapetu, a następnie usiadłam na łóżku, na wszelki wypadek, gdyby przyszło mu do głowy spojrzenie w stronę mojego okna. Usłyszałam silnik samochodu i odetchnęłam z ulgą.
-Musze coś z tym zrobić, ignorować go do końca życia nie mogę - powiedziałam sama do siebie.
Sięgnęłam po telefon leżący na półce przy łóżku i wystukałam na nim wiadomość.
"Możesz się ze mną spotkać?"
Otworzyłam listę kontaktów i wybrałam z niej imię "Josh", po czym kliknęłam przycisk "wyślij".
Po kilku minutach przyszła odpowiedź.
"Za pół godziny mogę do Ciebie wpaść, okay ? O co chodzi ?"
"Wolałabym inne miejsce, nie chce żeby Luke się czegoś dowiedział."
"Teraz to już totalnie nie wiem o co chodzi *zdziwiona emoji* W parku obok szkoły ?"
"Okay."
Odłożyłam telefon i postanowiłam się przebrać. Wyciągnęłam z szafy rurki, czarną koszulkę i bluzę z napisem 'Normal People Scare Me'.
Po 15 minutach ubierałam swoje czerwone converse'y i wyszłam z domu. Miałam nadzieje, że zdążę na czas. Wrzuciłam do kieszeni klucze i ruszyłam przed siebie.
Po 15 minutach ubierałam swoje czerwone converse'y i wyszłam z domu. Miałam nadzieje, że zdążę na czas. Wrzuciłam do kieszeni klucze i ruszyłam przed siebie.
Wchodząc do parku odblokowałam mojego iphone była godzina 16.04. Nie był to duży park więc zaraz zauważyłam chłopaka czekającego na jednej z ławek. Miał na sobie ciemne spodnie, czarną koszulkę i koszulę w czerwoną kratę. Jego włosy były przykryte białym full cap'em Kiedy mnie zobaczył w stał z ławki i podszedł do mnie.
-Cześć - powiedział i przytulił mnie na powitanie.
-Heeeej.
-Więc, o co chodzi?
Ruszyliśmy w kierunku środka parku.
-Nie wiem jak Ci to powiedzieć...-zamyśliłam się, ponieważ właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że moja propozycja, a właściwie prośba była absurdalna.
-Spróbuj prosto z mostu.
-Ale obiecaj, że nie będziesz się ze mnie śmiał i potraktujesz poważnie.
-Tak jest - podniósł dłoń do głowy udając, że salutuje.
-Ej, jestem poważna - trzepnęłam go ręką w bok.
-W porządku, a teraz mów, bo jestem serio ciekawy.
-Chce żebyś udawał mojego chłopaka. - powiedziałam szybko. Raz kozie śmierć.
-Cześć - powiedział i przytulił mnie na powitanie.
-Heeeej.
-Więc, o co chodzi?
Ruszyliśmy w kierunku środka parku.
-Nie wiem jak Ci to powiedzieć...-zamyśliłam się, ponieważ właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że moja propozycja, a właściwie prośba była absurdalna.
-Spróbuj prosto z mostu.
-Ale obiecaj, że nie będziesz się ze mnie śmiał i potraktujesz poważnie.
-Tak jest - podniósł dłoń do głowy udając, że salutuje.
-Ej, jestem poważna - trzepnęłam go ręką w bok.
-W porządku, a teraz mów, bo jestem serio ciekawy.
-Chce żebyś udawał mojego chłopaka. - powiedziałam szybko. Raz kozie śmierć.